Szybkość stygnięcia herbaty zależy od czasu. Koszt przejazdu — od liczby kilometrów. Wysokość rzuconego kamienia — od tego, ile sekund minęło od wyrzucenia. Matematyka opisuje wszystkie takie zależności jednym pojęciem, a to pojęcie ma w sobie zaledwie jedno wymaganie: jednoznaczność. Jeden argument, jedna wartość. Ani jednej więcej. Ten tekst jest warstwą narracyjną nad naszym działem o funkcjach i analizie — o tym, skąd to wymaganie się wzięło, co z niego wynika i dlaczego najlepiej widać je na rysunku.
Jedna reguła, jedna odpowiedź
Funkcja to przyporządkowanie: każdemu elementowi pewnego zbioru — dziedziny — odpowiada dokładnie jeden element zbioru wartości. Zapisujemy to f: X → Y, a konkretną wartość dla argumentu x oznaczamy f(x). Wygodnie myśleć o funkcji jak o maszynie: wrzucasz argument, wypada wynik, i przy tym samym argumencie wypada zawsze ten sam wynik.
To ostatnie zastrzeżenie jest całą definicją. Gdyby kamień rzucony w górę mógł w danej sekundzie znajdować się na dwóch wysokościach naraz, opis przestałby cokolwiek znaczyć. Fizyka nie dopuszcza takiej sytuacji, a matematyka nazywa ją po prostu nie-funkcją.
Warunek działa jednak asymetrycznie — i to jest pierwsze miejsce, w którym intuicja się potyka. Jednemu argumentowi nie wolno przypisać dwóch wartości, ale nic nie zabrania dwóm różnym argumentom trafić w tę samą wartość. Klasyczny przykład to f(x) = x²: zarówno x = 2, jak i x = −2 dają y = 4. Funkcja jest tu jak najbardziej poprawna, po prostu nie jest różnowartościowa.
Z dziedziną wiąże się druga rzecz, o której łatwo zapomnieć: funkcja musi być określona dla każdego jej elementu. Dlatego f(x) = 1/x nie jest funkcją „na liczbach rzeczywistych" — jest funkcją na zbiorze ℝ \ {0}, a zero po prostu do dziedziny nie należy. Dziedzina nie jest ozdobnikiem dopisywanym na końcu zadania; jest częścią tego, czym dana funkcja jest.
Cztery sposoby powiedzenia tego samego
Wzór to najpopularniejszy, ale nie jedyny sposób zadania funkcji. Równie legalne są: tabela (argument w lewej kolumnie, wartość w prawej), wykres (zbiór punktów (x, f(x)) na płaszczyźnie), a także opis słowny albo graf strzałek między dwoma zbiorami. Rozkład jazdy pociągu jest funkcją zadaną tabelą i nikt nie oczekuje od niego wzoru.
Ma to konsekwencję, o którą przez półtora wieku toczył się spór: funkcja nie musi dać się zapisać jednym wyrażeniem algebraicznym. Reguła „dla liczb wymiernych zwróć 1, dla niewymiernych 0" jest poprawnym przyporządkowaniem, choć żaden wzór z podręcznika jej nie opisuje. Definicja i notacja to dwie różne warstwy: ścisłe jest wymaganie jednoznaczności, umowna jest litera f, wybór x i y oraz to, czy zapiszemy trójmian w postaci ogólnej czy kanonicznej.
Test pionowej prostej
Skoro wykres jest zbiorem punktów (x, f(x)), to warunek jednoznaczności musi być na nim widoczny. I jest — jako test pionowej prostej: jeśli jakakolwiek prosta równoległa do osi OY przecina narysowaną krzywą w więcej niż jednym punkcie, to ta krzywa nie jest wykresem funkcji zmiennej x.
Najkrótszy kontrprzykład to okrąg x² + y² = r². Dla każdego argumentu z wnętrza przedziału (−r, r) istnieją dwa punkty: y = √(r² − x²) oraz y = −√(r² − x²). Okrąg jest doskonale porządną krzywą, tylko nie jest wykresem funkcji — dopiero rozcięty na dwa półokręgi daje dwie funkcje. Stąd tytułowe „nie może zawrócić": wykres wolno prowadzić w górę, w dół i poziomo, ale nigdy wstecz wzdłuż osi argumentów.
Warto od razu odróżnić dwa pojęcia, które w zadaniach mylą się najczęściej. Miejsce zerowe to argument x, dla którego f(x) = 0 — punkt przecięcia z osią OX. Wartość f(0) to punkt przecięcia z osią OY. To dwie różne osie i dwie różne liczby; podstawienie zera raz za x, a raz za y daje zupełnie inny wynik. Definicje, dziedzinę i pierwszy odczyt z rysunku rozpisujemy w lekcji o pojęciu funkcji.
Jak pojęcie dojrzewało
Dzisiejsza definicja jest zaskakująco młoda. Myślenie funkcyjne w praktyce jest natomiast bardzo stare: starobabilońskie tabliczki klinowe (ok. 1800 p.n.e.) zawierają tablice kwadratów, sześcianów i liczb odwrotnych — czyli gotowe przyporządkowania, spisane bez cienia ogólnej teorii.
| Postać / epoka | Krok | Co dokładnie wniósł |
|---|---|---|
| Starobabilońskie tabliczki (ok. 1800 p.n.e.) | tablice kwadratów, sześcianów, odwrotności | przyporządkowanie w praktyce, bez pojęcia |
| Nicole Oresme (ok. 1320–1382) | Tractatus de configurationibus qualitatum et motuum | natężenie cechy (latitudo) rysowane nad rozciągłością (longitudo) — zapowiedź wykresu |
| René Descartes (1637) | La Géométrie | krzywe opisane równaniami: geometria zaczyna mówić algebrą |
| Gottfried W. Leibniz (ok. 1673) | pierwsze użycie słowa „funkcja" | jeszcze w sensie geometrycznym: wielkości związane z punktem krzywej |
| Johann Bernoulli (1718) | definicja analityczna | funkcja = wyrażenie złożone ze zmiennej i stałych |
| Leonhard Euler (1734 / 1748 / 1755) | notacja f(x), Introductio in analysin infinitorum | funkcja jako centralny obiekt analizy; potem szersza definicja przez zależność wielkości |
| P. G. L. Dirichlet (1829 / 1837) | funkcja nieciągła wszędzie; ujęcie relacyjne | zerwanie z wymogiem jednego wzoru |
| Formalizm teoriomnogościowy (XX w.) | funkcja jako zbiór par uporządkowanych | dzisiejsza definicja: podzbiór iloczynu kartezjańskiego |
Kilka pozycji z tej tabeli wymaga ostrożności, bo krążą w wersjach zbyt gładkich. Symbol f( ) Euler stosował już w pracach z połowy lat trzydziestych XVIII wieku, a upowszechnił go Introductio (1748) — „Euler wymyślił f(x) w 1748" to skrót myślowy. Datę 1673 przy Leibnizu podaje się za rękopisem, nie za publikacją. Funkcja przyjmująca 1 na liczbach wymiernych i 0 na niewymiernych pojawia się u Dirichleta już w pracy o szeregach trygonometrycznych z 1829 roku; przypisywanie mu wprost dzisiejszej definicji formalnej bywa kwestionowane — zwracał na to uwagę m.in. Imre Lakatos, wskazując, że oryginalne sformułowania są znacznie ostrożniejsze. Wreszcie definicja przez pary uporządkowane nie ma jednego autora: opiera się na pojęciu pary w ujęciu Hausdorffa (1914) i Kuratowskiego (1921), a spopularyzowała ją redakcja Bourbakiego, działająca od końca lat trzydziestych.
Stałe tempo: funkcja liniowa
Najprostsza nietrywialna zależność to taka, w której przyrost wartości jest wprost proporcjonalny do przyrostu argumentu:
y = ax + b
Współczynnik kierunkowy a to właśnie tempo zmian, Δy / Δx — o tyle rośnie y, gdy x rośnie o jeden. Geometrycznie jest to tangens kąta nachylenia prostej do osi odciętych OX. Znak a rozstrzyga monotoniczność: a > 0 — funkcja rosnąca, a < 0 — malejąca, a = 0 — stała. Wyraz wolny b to wartość początkowa, czyli punkt (0, b), w którym wykres przecina oś OY.
Gdy b = 0, zostaje y = ax — ścisła proporcjonalność prosta. Dopiero wtedy podwojenie argumentu naprawdę podwaja wynik, a wykres przechodzi przez początek układu. To rozróżnienie ma praktyczne konsekwencje: rachunek z opłatą abonamentową nie jest proporcjonalny, choć wykres jest prostą.
Stąd bierze się popularność tego modelu:
- Taryfy i abonamenty. Koszt
K(x) = a·x + b— opłata stałabplus zmienna zależna od zużycia. Kurs taksówki, rachunek za prąd, wywóz śmieci. - Ruch jednostajny.
s(t) = v·t + s₀, gdzie prędkośćvgra rolę współczynnika kierunkowego, as₀— położenia początkowego. Same jednostki prędkości bywają zresztą kłopotliwe i mamy na nie konwerter prędkości. - Przelicznik przy stałym kursie. Wymiana waluty bez prowizji to
y = k·x, czysta proporcjonalność. - Nachylenie drogi. Znak „8%" to dosłownie
a = 0,08: na każde100 mw poziomie teren wznosi się o8 m. Nie chodzi tu o procent kąta pełnego, tylko o iloraz wzniesienia i odległości poziomej.
Prosta wyznaczona przez dwa punkty, warunek prostopadłości i odczyt współczynników z rysunku to zawartość lekcji o funkcji liniowej.
Kiedy tempo samo się zmienia: parabola
Jeśli tempo zmian nie jest stałe, lecz samo zmienia się liniowo, dostajemy funkcję kwadratową y = ax² + bx + c i jej wykres — parabolę. Ma ona punkt zwrotny, wierzchołek W = (p, q), w którym funkcja osiąga minimum (gdy a > 0) albo maksimum (gdy a < 0). Trzy równoważne postaci pokazują trzy różne rzeczy:
| Postać | Wzór | Co widać od razu |
|---|---|---|
| ogólna | y = ax² + bx + c | przecięcie z osią OY w (0, c) i kierunek ramion ze znaku a |
| kanoniczna | y = a(x − p)² + q | wierzchołek (p, q), oś symetrii x = p, wartość ekstremalna q |
| iloczynowa | y = a(x − x₁)(x − x₂) | miejsca zerowe x₁, x₂ (istnieje, gdy Δ ≥ 0) |
Współrzędne wierzchołka liczymy ze wzorów p = −b/(2a) oraz q = −Δ/(4a), gdzie Δ = b² − 4ac. Weźmy f(x) = 2x² − 8x + 6:
Δ = (−8)² − 4·2·6 = 64 − 48 = 16, więc p = 8/4 = 2 i q = −16/8 = −2
Wierzchołek to W = (2, −2), postać kanoniczna f(x) = 2(x − 2)² − 2. Ponieważ √Δ = 4, miejsca zerowe wynoszą x₁ = (8 − 4)/4 = 1 i x₂ = (8 + 4)/4 = 3, czyli f(x) = 2(x − 1)(x − 3). Wszystkie trzy zapisy dają w każdym punkcie tę samą liczbę:
x | −1 | 0 | 1 | 2 | 3 | 4 |
|---|---|---|---|---|---|---|
f(x) = −2x + 6 | 8 | 6 ← oś OY | 4 | 2 | 0 ← miejsce zerowe | −2 |
f(x) = 2x² − 8x + 6 | 16 | 6 ← oś OY | 0 ← x₁ | −2 ← wierzchołek | 0 ← x₂ | 6 |
Z tej samej tabeli odczytuje się resztę własności trójmianu: zbiór wartości ⟨−2, ∞), malenie na (−∞, 2⟩ i rośnięcie na ⟨2, ∞), wartości ujemne dokładnie między miejscami zerowymi, czyli na (1, 3). Cała ta procedura — z osią symetrii i przedziałami monotoniczności — jest w lekcjach o funkcji kwadratowej i odczytywaniu własności z wykresu; rozwiązywanie samego równania ax² + bx + c = 0 — w dziale algebry, w lekcji o równaniach kwadratowych.
Parabola wraca poza matematyką w dwóch rolach. Pierwsza to tor rzutu: przy pominięciu oporu powietrza wysokość ciała opisuje h(t) = −½gt² + v₀ᵧt + h₀. Zastrzeżenie nie jest formalnością — rzeczywisty tor pocisku jest krótszy i wyraźnie niesymetryczny, a im większa prędkość, tym bardziej odbiega od paraboli. Druga to własność ogniska: promienie biegnące równolegle do osi symetrii po odbiciu od czaszy parabolicznej skupiają się w jednym punkcie. Na tym stoją reflektory, anteny satelitarne i zwierciadła teleskopów.
Most, łańcuch i najczęstsza pomyłka o kształcie
O linie zwieszonej między dwoma słupami mówi się potocznie „parabola", a o kablu mostu wiszącego — „krzywa łańcuchowa". Obie wersje krążą i obie bywają błędne, bo o kształcie decyduje nie materiał, lecz rozkład obciążenia.
Doskonale giętka lina obciążona wyłącznie własnym ciężarem — a więc równomiernie wzdłuż swojej długości — przyjmuje kształt krzywej łańcuchowej:
y = a·cosh(x/a) = (a/2)·(e^(x/a) + e^(−x/a))
Ta sama lina obciążona równomiernie wzdłuż rzutu poziomego przyjmuje kształt paraboli. Dokładnie tak jest w moście wiszącym: sztywny pomost z jezdnią waży wielokrotnie więcej niż sam kabel i wisi na gęsto rozstawionych pionowych wieszakach, więc główny kabel Golden Gate jest w bardzo dobrym przybliżeniu parabolą, a nie krzywą łańcuchową. Odwrotnie zaś: łańcuch rowerowy przewieszony przez dwa gwoździe, kabel energetyczny między słupami czy Gateway Arch w St. Louis (odwrócona, ważona krzywa łańcuchowa) to przypadki łańcuchowe. Obie krzywe są zresztą przy małym zwisie tak podobne, że gołym okiem się ich nie odróżni — co tłumaczy, dlaczego pomyłka jest tak trwała.
Cztery zbiory, jedna statystyka, cztery różne obrazy
Wykres nie jest ilustracją dołączaną do wyników — bywa jedynym miejscem, w którym widać, co się naprawdę dzieje. Najlepszym dowodem jest kwartet Anscombe'a, zestaw czterech zbiorów danych opublikowany w 1973 roku przez statystyka Francisa Anscombe'a. Każdy z nich ma jedenaście punktów i praktycznie identyczne statystyki opisowe: średnią x równą 9, wariancję x równą 11, średnią y równą 7,50, wariancję y około 4,12, współczynnik korelacji r ≈ 0,816 i tę samą prostą regresji y = 3,00 + 0,50x.
| Zbiór | Co pokazuje wykres |
|---|---|
| I | zwykła zależność liniowa z losowym rozrzutem — model pasuje |
| II | idealna zależność kwadratowa; prosta regresji jest tu zwykłym nieporozumieniem |
| III | dokładna zależność liniowa zepsuta przez jeden punkt odstający, który przechyla prostą |
| IV | dziesięć punktów ma x = 8, jedenasty x = 19 — całe nachylenie wyznacza pojedynczy punkt |
Ostatni wiersz warto doczytać uważnie, bo bywa streszczany jako „stała wartość x = 9". Nie ma tam punktu o x = 9; dziewiątka to średnia, która powstaje z dziesięciu ósemek i jednej dziewiętnastki. To dobra miniatura całego problemu: liczba podsumowująca zbiór potrafi opisywać sytuację, której w zbiorze w ogóle nie ma.
Ta sama łatwość odczytu bywa wykorzystywana w drugą stronę. Najczęstszą manipulacją jest ucięta oś OY — skala zaczynająca się nie od zera, przez co wahanie o dwa procent wygląda jak załamanie. Drugą jest zmiana proporcji osi: rozciągnięcie OY względem OX sztucznie stromi wykres, ściśnięcie — spłaszcza. Nachylenie na obrazku nie jest własnością danych, dopóki nie zobaczysz obu skal.
Pięć pomyłek, które kosztują najwięcej
| Pomyłka | Skąd się bierze | Jak jest naprawdę |
|---|---|---|
f(x) czytane jako f · x | nawias jak w mnożeniu | f to nazwa reguły, nie liczba; f(x) to wartość tej reguły dla x |
| „każda krzywa to wykres funkcji" | wykres kojarzony z rysunkiem, nie ze zbiorem par | dopiero test pionowej prostej rozstrzyga; okrąg go nie przechodzi |
miejsce zerowe mylone z f(0) | oba mają w sobie zero | miejsce zerowe to x z warunku f(x) = 0 (oś OX); f(0) to punkt na osi OY |
znak a przesuwa parabolę w bok | mieszanie roli trzech współczynników | a odpowiada za zwrot ramion i „szerokość"; za przesunięcia odpowiadają p i q |
| „monotoniczna" = „rosnąca" | skrót z lekcji o funkcji liniowej | monotoniczna to zachowująca kierunek: rosnąca, malejąca, nierosnąca lub niemalejąca |
Co jest umową, a co prawdą
| Element | Charakter | Dlaczego |
|---|---|---|
litera f i zmienne x, y | umowa | wygoda zapisu; równie dobrze g, t, v |
| wybór postaci trójmianu | umowa | trzy zapisy tej samej funkcji, dobierane do pytania |
| oś pozioma jako oś argumentów | umowa | konwencja, ale to od niej zależy sens testu pionowej prostej |
| jednoznaczność przyporządkowania | prawda | bez niej „wartość funkcji" nie ma desygnatu |
| pełne określenie na dziedzinie | prawda | dziedzina jest częścią definicji funkcji, nie dopiskiem |
p = −b/(2a), q = −Δ/(4a) | prawda | wynikają z przekształcenia postaci ogólnej do kanonicznej |
| tor rzutu jest parabolą | prawda warunkowa | tylko przy pominięciu oporu powietrza |
Funkcja jest więc pojęciem zbudowanym z jednego zakazu — zakazu dwuznaczności — i to wystarczyło, żeby opisać nim stygnięcie herbaty, rachunek za prąd, lot kamienia i kształt anteny satelitarnej. Kiedy następnym razem zobaczysz krzywą na wykresie, warto zadać jej najprostsze z możliwych pytań: czy ta linia gdzieś nie zawraca?
Dalsza lektura
- MacTutor History of Mathematics Archive, Uniwersytet St Andrews — hasło The function concept oraz biogramy Oresme'a, Eulera i Dirichleta.
- Jeff Miller, Earliest Known Uses of Some of the Words of Mathematics — udokumentowane daty pierwszych użyć terminu „funkcja" i notacji
f(x). - F. J. Anscombe, Graphs in Statistical Analysis, „The American Statistician" 27 (1973), s. 17–21 — czterostronicowy artykuł, w którym kwartet się pojawił.
- Edward Tufte, The Visual Display of Quantitative Information, Graphics Press — klasyka o uczciwych i nieuczciwych wykresach.
- Darrell Huff, Jak kłamać za pomocą statystyki — krótka, wciąż aktualna lektura o uciętej osi i jej krewnych.
- Delta (deltami.edu.pl) — przystępne artykuły o funkcjach i historii analizy.
- Khan Academy — kurs o funkcjach po polsku (pl.khanacademy.org).
